Miejscowość Magdalenka znajduje się pod Warszawą i jest doskonale znana mieszkańcom stolicy. To tu w latach 70. swoje okazałe posiadłości mieli oficjele PRL-u i gwiazdy tamtych czasów, np. Violetta Villas. To tu także, w ośrodku rządowym toczyły się rozmowy poprzedzające obrady okrągłego stołu. Dziś Magdalenka to spokojna, urocza, położona nieco na uboczu wielkiej polityki i pośpiechu wielkiego miasta miejscowość. Prawie cała zlokalizowane jest w sosnowym lesie. Domy sprzed pół wieku zostały w większości gruntownie przerobione, wyremontowane lub zastąpione dobrą, współczesną architekturą. I właśnie do takiej posiadłości dziś Państwa zabieramy.

Wpisany w otoczenie

Dom o powierzchni 220 metrów kwadratowych zaprojektowany został tak, by nie niszczyć urody zalesionej działki. Jego architektura idealnie współgra z krajobrazem wokół. Ma trzy kondygnacje. Na poziomie – 1 architektka zaprojektowała garaż, garderobę oraz siłownię. Na parterze znajdziemy salon z wydzieloną strefą telewizyjną oraz kuchnię,  łazienkę i gabinet . Na pierwszym piętrze natomiast umiejscowiono sypialnię połączoną z pokojem kąpielowym oraz  garderobę i pokój  kilkunastoletniego chłopca.

I stała się jasność

Architektka Katarzyna Sławińska wspomina pierwsze spotkania z inwestorami. Byli doskonale świadomi swoich gustów i potrzeb. – Zanim rozpoczęliśmy prace nad projektem, przeprowadziliśmy szereg rozmów na temat oczekiwań, stylistyki i funkcjonalności – wspomina architektka. Kluczowym hasłem podczas prac nad projektem była „lekkość”. Inwestorom zależało, by mimo zastosowanych kontrastów, wnętrze było bardzo jasne. Dlatego dominującymi kolorami we wnętrzu są wszystkie odcienie bieli, które konsekwentnie zestawione z czarnymi elementami wykończeniowymi nie są jedynie tłem, a stanowią motyw przewodni projektu. Graficzne zestawienie bieli i czerni uzupełnia naturalne drewno, dąb, w nieco jaśniejszej niż surowa wersji oraz modne lastryko.

– Już podczas wspólnego oglądania inspiracji, które wybrali przyszli gospodarze, wiedziałam, że to będzie niezwykły projekt – wspomina architektka Tilla Architects.

Czas na zmiany

Względem pierwotnych planów domu, architektka zdecydowała się na powiększenie strefy dziennej (salonu i kuchni) o powierzchnię garderoby, która pierwotnie znajdowała się na parterze. Wszystko, by maksymalnie otworzyć wnętrze. Na pierwszym piętrze natomiast zlikwidowano jedną z łazienek i w jej miejscu zaaranżowano garderobę właśnie. Pozostałe pokoje tylko nieznacznie zmodyfikowano.

Na wysokościach

Sufit na parterze jest na różnych poziomach. Wysokość salonu jest niebotyczna! Dzięki otwarciu części strefy dziennej ku górze zwyczajną ścianę zastąpiła ściana lasu za ogromnymi przeszkleniami. Skos dachu, a co za tym idzie i sufitu sprawia, że wnętrze jest zaskakująco dynamiczne. Rozwiązanie z antresolą umożliwiło  oświetlenie tej części parteru dużymi, papierowymi lampami marki &Tradition. Wysokość  parteru podkreśla także ujęty w czarne pionowe pasy lekki regał na książki pnący się ku górze i powtarzający skos. Zamyka on strefę telewizyjną, atrakcyjności dodaje mu nieoczywiste podświetlenie. Pozostała część tej kondygnacji – aneks kuchenny oraz hol mają tradycyjną wysokość.

Kolory naszej codzienności

Zamiłowanie właścicieli do kontrastów znalazło swój wyraz w kolorystyce zastosowanej we wnętrzach. Barwy wyznaczają poszczególne funkcjonalne strefy parteru. Kuchnia ma ciemną zabudowę, chociaż sama nie stała się ciemnym pomieszczeniem. Wszystko dzięki temu, że szafki wiszące nad marmurowym blatem zastąpiło oryginalne poziome okno. Lekkości dodaje szafka z rattanowymi frontami marki HKliving. Zaokrąglona wyspa kuchenna o marmurowym blacie spełnia również rolę barku kuchennego do wypicia espresso lub zjedzenia szybkiego śniadania. Uzupełnieniem kolorystycznym aneksu kuchennego są płytki na ścianie przy kuchni, którymi obudowany został również wyciąg. Płytki powtarzają odcień iglaków za oknem. Jadalnia znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie kuchni. Króluje tu stół zaprojektowany w pracowni Tilla Architects. Ma fornirowany blat oraz potężne, gięte ze stali nogi pomalowane proszkowo. Z ciężkim stołem zestawiono (tu także kontrast!) delikatne, lekkie stalowe krzesła. Stół akcentuje Formakami — jedna z trzech lamp &Tradition.

Dodaj komentarz